Dzielnice zamiast osiedli - kolejne podejście

Juzef, 14.02.2009   

Pośród zamieszania przed wyborami do rad osiedli dowiadujemy się o reanimacji zeszłorocznego pomysłu reformy administracyjnej miasta. Obecne 48 osiedli miałoby zostać zastąpione 15-20 większymi dzielnicami, na czele których stanęłyby władze o kompetencjach o wiele bardziej realnych niż obecne rady osiedli.

Pomysł wysunęło stowarzyszenie Dolny Śląsk XXI. Identyczny w zasadzie postulat wypłynął w minionym roku, jednak równie szybko wtedy utonął. Obecnie dyskusję podgrzała zapewne sytuacja z poszukiwaniem kandydatów do rad osiedli, a gwóźdż do trumny obecnego stanu rzeczy wbije przewidywana marna frekwencja w wyborach. Tym razem reforma może mieć faktyczne szanse realizacji, gdyż przynajmniej na etapie deklaracji posiada poparcie wszystkich partii politycznych w radzie miejskiej.

Największą chyba obawą przy okazji tej koncepcji jest upolitycznienie nowych władz dzielnic. Aby temu zapobiec, przewiduje się jednomandatowe okręgi wyborcze po ok. 2000 wyborców, co zapewniłoby teoretycznie wybór ludzi znanych w lokalnej społeczności.

Plusem nowego porządku byłoby urealnienie kompetencji lokalnych władz, danie im możliwości wpływania na kształt budżetu miasta. Poza tym radni dzielnic nie pracowaliby już społecznie, ale otrzymywaliby wynagrodzenia.

Jeśli idea znów nie zostanie schowana do szafy, zmian możemy spodziewać się po zakończeniu kadencji obecnie wybieranych rad osiedli, czyli za jakieś 4 lata.

Źródło: Gazeta Wrocławska