Nowe dzielnice Wrocławia
Juzef, 09.09.2009
Po raz kolejny znienacka pojawia się pomysł reformy administracyjnej Wrocławia - kilkanaście większych dzielnic zamiast obecnych 48 osiedli, na ich czele prezydenci/burmistrzowie z realną władzą i pieniędzmi. Pomysł wypływa co jakiś czas w różnych postaciach i momentach, jednak jak dotąd znikał niezrealizowany równie szybko, jak się pojawiał.
Klub Rafała Dutkiewicza proponuje podział miasta na 11 lub 17 dzielnic, chcąc wcielić reformę w życie przed wyborami samorządowymi w październiku 2010. Ale swoje (inne) pomysły mają również radni PiS (obecna liczba osiedli, ale z realnym budżetem) oraz sami radni osiedlowi (zachowanie podziału na osiedla, ale zmniejszenie ich liczby do ok. 30). Jednak, jak twierdzi Gazeta, pomysł klubu prezydenta ma największe szanse na realizację.
Dyskusje nad reformą mają się zacząć pod koniec września. Pomysłodawcy różnych koncepcji mają nawet jeździć po osiedlach, celem przekonania mieszkańców do swych racji.
Jednakowoż słusznym pomysłem wydaje się przekazanie realniejszej władzy i pieniędzy na szczebel osiedlowy. Niemal każda zmiana w tym kierunku będzie lepsza od stanu obecnego - z radami osiedli, które niewiele mogą, jeśli chodzi o inwestycje. Co prawda pojawiają się zarzuty, że władza na większym obszarze nie będzie już tak blisko mieszkańców jak obecnie i zostanie upolityczniona. Mizerny to jednak argument w sytuacji, gdyby reforma miała przynieść wymierne korzyści widoczne z poziomu osiedlowego chodnika.
Jak będzie - czas pokaże. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że bodajże czwarte wynurzenie tego pomysłu na przestrzeni ostatnich trzech lat spowoduje w końcu jakiekolwiek faktyczne zmiany, a nie tylko okresowy zamęt w lokalnych mediach.
Źródło: Polska Gazeta Wrocławska
