Katastrofa kolejowa pod Psim Polem

Juzef,04.07.2008   

Choć minęło już 31 lat, szczegóły katastrofy kolejowej między Psim Polem a Długołęką pozostają i zapewne pozostaną niewyjaśnione. To była środa, 9 lipca 1977 roku. Po godzinie siódmej międzynarodowy pociąg pośpieszny relacji Praga – Warszawa – Moskwa wyruszył z wrocławskiego Dworca Głównego. Hieronim Stellmach, maszynista składu pospiesznego, zabrał w podróż lokomotywą syna Jacka. Przejażdżka miała być prezentem na jego 11. urodziny. Pociąg ruszył z dworca i z prędkością prawie 100 km/h bez problemów minął stację Wrocław – Psie Pole, podążając w kierunku Długołęki.

W tym samym czasie na stacji w Długołęce manewrowała samotna lokomotywa spalinowa ST-43.  Jej maszyniści nie podporządkowali się nakazom nastawniczych nastawni dysponującej i ignorując znaki ostrzegawcze dyżurnych ruchu wyruszyli samowolnie na szlak, po niewłaściwym torze, w kierunku Psiego Pola. Było już za późno, by skierować lokomotywę na inny tor, minęła bowiem już rozjazd i zaczęła przyśpieszać do 80 km/h.

Żaden z maszynistów nie zareagował ani na czerwony sygnał semafora ani na znaki „stój”, nadawane chorągiewką przez nastawniczą Jolantę Bodzioch, a następnie trąbką przez dyżurnego ruchu. Nie udało się również zatrzymać pociągu pospiesznego przed stacją Psie Pole, a ponieważ w tamtych czasach nie było żadnej łączności radiowej z maszynistami jadącego pociągu, tragedia była nieunikniona.

Do zderzenia doszło na łuku torów w stronę Długołęki, tuż za wiaduktem w ciągu ul. Bierutowskiej. W momencie katastrofy, lokomotywa spalinowa ST43-268 została wyrzucona z torów na odległość czterdziestu metrów, bez wózków, po czym eksplodowała na pobliskiej łące. W katastrofie doszczętnie zniszczona została także elektryczna lokomotywa EU07-115 z wrocławskiej lokomotywowni oraz znajdujący się za nią wagon "WARS", który według oceny świadków zdarzenia i mateiałów filmowych "przestał istnieć". Siedem wagnów wykoleiło się, wiele doznało bardzo poważnych uszkodzeń. Solidniejsze wagony radzieckie pozostały na torach (także ze względu na ostatnie miejsca w składzie).

W katastrofie poniosło śmierć oficjalnie 11 osób, rannych było od 15 (oficjalnie) do ponad 40 osób. Nie wiadomo do dziś, dlaczego maszyniści samotnej lokomotywy ST43 nie podporządkowali się nakazom nastawniczych na stacji w Długołęce i ignorując znaki ostrzegawcze wyruszyli samowolnie na szlak. Rozpatrywano rozmaite warianty: od chęci popełnienia samobójstwa przez maszynistów ST 43 po "wrogi spisek". Jednak wiedzę na temat prawdziwych powodów maszyniści zabrali do grobu. Prokuratura wojewódzka badająca sprawę umorzyła jednak śledztwo jeszcze tego samego roku wobec niestwierdzenia przestępstwa. Dziś uważa się, że do katastrofy nie doszłoby, gdyby lokomotywy wyposażano w radiotelefony (radiołączność), a liczba ofiar nie osiagnęłaby tak poważnych rozmiarów, gdyby nie słaba konstrukcja polskich wagonów.

 

Na podstawie: Niewyjaśniona katastrofa kolejowa sprzed 31 lat.

Materiał filmowy: "Uciekająca lokomotywa" - 50MB lub 190MB

Zobacz także: historia alternatywna ;]